Odwaga rodzi się z nami

często myślimy, że odwaga to coś, co musimy znaleźć, na co musimy zasłużyć. Coś, co przychodzi do nas w połowie życia, po latach ciężkiej pracy i doświadczeń. Ale to nieprawda. Odwaga to nie jest umiejętność, której trzeba się uczyć. Odwaga rodzi się razem z nami. Jest z nami od pierwszej chwili, od momentu, kiedy nasze serce zaczyna bić

Pomyślcie o tym: już sam fakt, że przeszliśmy przez drogę narodzin, wymagał ogromnej siły. Wyszliśmy z tego, co znane i bezpieczne, w całkowicie nieznany świat. Czy to nie jest największy dowód na to, że odwaga jest wpisana w naszą naturę?

Tak, każdy z nas startuje inaczej. Jedni np. mają zdrowie, inni urodę, jeszcze inni inteligencję czy siłę. Każdy rodzi się w innym miejscu, w innym statusie społecznym. Ale… czy to nie od nas zależy, co z tym zrobimy?

Każdy z nas marzy. Każdy planuje. Ale nie każdy ma odwagę zrobić ten pierwszy krok, by te marzenia zdobyć. Nie każdy wierzy w siebie na tyle, by działać, zamiast czekać, aż życie samo coś da.

Odwaga to spojrzenie w lustro i dostrzeżenie tam jedynej osoby, która jest z nami na zawsze. Osoby, która kocha nas bezgranicznie. Która będzie płakać razem z nami i śmiać się w chwilach radości. Która zawsze przytuli i powie: „Dobra robota”, a czasem: „Spróbujmy jeszcze raz”.

Ta osoba nigdy nas nie zdradzi. Nie skrytykuje, by zranić. Powie nam prawdę – nawet jeśli się mylimy – ale jednocześnie doda: „To cię nie zatrzymuje”. Ona daje nam wszystko, nie oczekując nic w zamian.

Kochani… tą osobą jesteśmy my sami.

Moja historia odwagi

Często pytacie mnie, skąd czerpię odwagę. Odpowiedź jest prosta: urodziłam się z nią. I życie każdego dnia mi o tym przypomina. Nigdy nie szukałam jej u innych, szukałam jej w sobie. Stale podnosiłam sobie poprzeczkę – i wiecie co? To nie jest złe. Jeśli była za wysoka, życie samo to weryfikowało. Jeśli nie był to odpowiedni czas, życie mi to pokazywało. Nigdy nie robiłam nic na siłę. Słuchałam siebie, słuchałam swojego ciała, które mówiło mi: „tak, to jest właściwa droga”.

Tak właśnie potoczyło się moje życie. Wybór szkoły, kierunku, pracy. A potem, wybór odpowiedniej osoby, z którą pójdę przez życie, z którą stworzę rodzinę. Przyjaciele, którzy są ze mną niezmiennie od 36 lat. Dzieci. Na początku mówiłam sobie: „nie, to jeszcze nie czas”. Jako najstarsza z czwórki rodzeństwa byłam naprawdę zmęczona odpowiedzialnością i potrzebowałam czasu tylko dla siebie. I to było w porządku. To mi dało ogromną wartość.

Kiedy w końcu podjęłam decyzję, że nadszedł czas, by założyć rodzinę, życie miało inne plany. „Jeszcze nie ten partner”. Pierwsze poronienie. Wtedy wiedziałam: to znak. Potem poznałam mojego obecnego męża. Pomyślałam: to on. Ale kolejne poronienie. Zbyt wcześnie. Już wtedy mogłam stracić wiarę, ale tego nie zrobiłam. Wiedziałam, że to jest ten partner, ale nie był to jeszcze ten czas.

Dziś jestem szczęśliwą matką czwórki dzieci. Spełnioną kobietą. I to jest moja odwaga. Odwaga, by zaufać sobie i życiu, nawet w najtrudniejszych momentach. Odwaga, by wierzyć, że to, co jest nam pisane, nadejdzie we właściwym momencie.

Odwaga a ciężka praca: Studia ekonomiczne

Często słyszę, że ekonomia to dziedzina tylko dla geniuszy matematycznych. Mówią: „Musisz być geniuszem, żeby to zrozumieć”. Ale czy to prawda? Nie.

Ekonomia to dziedzina, która towarzyszy nam od zarania dziejów. Na moich studiach, na zajęciach z historii myśli ekonomicznej — do których, przyznaję, podchodziłam kilka razy — zrozumiałam coś podstawowego. Ten egzamin miałam zdawać kilka razy po coś: bym to zrozumiała, a nie wykuła i zapomniała. Właśnie tam poznałam mojego mentora, Benjamina Franklina, którego mądrość prowadzi mnie do dziś.

Czy to nie jest dowód, że życie samo nadaje nam tempo i kierunek? Że każda przeszkoda ma swój cel?

Wtedy stanęłam przed wyborem: czy rzucić studia, które wymagały ode mnie ciężkiej pracy, które postawiły na mojej drodze egzamin, którego nie mogłam zdać?

Odpowiedź brzmiała: nie. Miałam w sobie odwagę i wiarę w siebie. Wiedziałam, że dam radę, ponieważ życie wymaga ode mnie po prostu cięższej pracy.

A to jest coś, co wyniosłam z mojego rodzinnego domu.

Nie szukałam odwagi na zewnątrz. Odwaga, z którą się urodziłam, i praca, której nauczono mnie w domu, połączyły się w jedno. Dzięki temu, to, co wydawało się przeszkodą, stało się częścią mojej drogi.

 

Odwaga to decyzja i konsekwencja

Dla mnie odwaga to też patrzenie w przód, ale bardzo szeroko. Nie zawsze to, co jest nam dane, jest na wprost. Patrzenie przed siebie szeroko nadaje kierunek, daje potwierdzenie i odwagę, by powiedzieć: „tak” lub „nie”. U mnie tak jest: „tak” to jest „tak”, a „nie” to jest „nie”. Ponieważ wierzę w siebie, nie analizuję długo. Wierzę, że pierwsza myśl jest prawidłowa.

Bycie odważnym to decyzja. Nie raz mówiono mi: „Maria, zastanów się, ponieważ od wypowiedzianej decyzji nie ma odwrotu, a konsekwencje będziesz musiała ponieść”. I tak, to jest właśnie moja odwaga. Moja decyzja, moja konsekwencja. Nieważne, jak długo będziemy analizować, jak długo będziemy się zastanawiać, zawsze jest jakaś konsekwencja naszych decyzji.

Nigdy jednak nie pozwólcie, by ktoś za was podjął decyzję, ponieważ konsekwencja zostanie u was.

Bo odwaga, z którą przyszliśmy na świat, jest w nas wciąż. Trzeba tylko mieć śmiałość, by o niej sobie przypomnieć.

Jeśli jesteś zainteresowany podobnymi artykułami z zakresu biznesu i finansów znajdziesz je na moim blogu

A jeśli czujesz, że Twój biznes traci grunt pod nogami, liczby Cię przytłaczają, a Ty nie wiesz, od czego zacząć – zapraszam Cię na konsultację – wspólnie przyjrzymy się finansom Twojej firmy, zdiagnozujemy problem i stworzymy plan działania